![]() |
| Wojciech Kociński (fot. TVP Wrocław) |
Patrząc na Wojciecha Kocińskiego mamy nieodparte wrażenie, że to może i sympatyczny facet, ale zwyczajnie kiepski polityk. Tu wcale nie chodzi o to, na kogo my głosowaliśmy w wyborach, ani o to, że Pan Wojciech kojarzony jest z tą, czy inną stroną lokalnej sceny politycznej. W sumie mamy to gdzieś, kto za nim stoi, a kto nie. Facet zwyczajnie nie ma talentu.
To, że Wojciech Kociński jest starostą powiatu oleśnickiego, to jest zwyczajnie jakaś tam wypadkowa demokratycznych wyborów. Należy to uszanować. Przyjdą kolejne wybory i zostanie zweryfikowany. Na jego nieszczęście tak jak na stołku burmistrza Sycowa, tak i teraz, porusza się na scenie politycznej jak słoń w składzie porcelany. Robi doprawdy wiele, by zniechęcić do siebie ludzi. Przypomnijmy, że to nie pierwszy raz. Gdy wybrano go w Sycowie, to... spóźnił się z oświadczeniem majątkowym żony. Rada - w której miał mniejszość - odwołała go według sądu niesłusznie, ale tego dowiedzieliśmy się znacznie później. W między czasie po roku zorganizowane kolejne wybory, które już przegrał. Poparcie stracił ledwie W ROK! Zresztą kolejną rywalizację ze Sławomirem Kapicą też przegrał.
Przy sprawie sycowskiego szpitala co chwilę też strzela sobie w stopę. Można mówić, że PR to ściema, ale bez odpowiedniego wizerunku, rzetelnej informacji, debaty sprawa sycowskiego szpitala musiała potoczyć się tak, jak to teraz wygląda - w stronę oskarżeń, zwolnień, protestów. Rating starosty obniża to, jak potraktowała go minister Beata Kempa, które chciała ratować swój wizerunek w powiecie. Najpierw publicznie go zganiła (swojego człowieka!), a potem zorganizowała wspólną "naradę" w swoim biurze poselskim.
Wojciech Kociński ma przynajmniej jedną cechę wspólną z Donaldem Tuskiem - jest politykiem ciepłej wody w kranie, o którym wiele można powiedzieć, ale nie to, że ma charyzmę. Gdy widzimy go w telewizji, czy podczas publicznych przystąpień, to zwyczajnie przysypiamy. Za kimś takim z pewnością tłumy nie ruszą, ktoś taki szpitala zwyczajnie uratować nie można. W tym aspekcie musi się jeszcze wiele uczyć od swojej bardziej doświadczonej koleżanki Beaty Kempy.
